Pies zaglądał do samochodów, szukając pomocy dla suczki i jej nowo narodzonych szczeniąt porzuconych na polu.

INTERESSANTE GESCHICHTEN

Ta historia stała się znana dzięki jednemu komentarzowi w mediach społecznościowych.

Właśnie tak dowiedziałam się o nieszczęsnym psie, który biegał wzdłuż drogi, zatrzymując przejeżdżające samochody. Nie byliśmy pewni, czy labrador nadal znajduje się w tym samym miejscu — w końcu była już noc — ale postanowiliśmy tam pojechać i to sprawdzić. Nie mieliśmy dokładnego adresu, ale to nas nie powstrzymało.

Wolontariuszki pojechały nocą w jakieś kompletne odludzie. Wydawało się, że nie ma tam żywej duszy. Słyszały jedynie odległe szczekanie psa.

Było trudno, ale udało im się znaleźć właściwe miejsce. To właśnie tutaj ludzie widzieli psa, który podbiegał do samochodów, próbując zwrócić uwagę kierowców. Jednak samego psa już tam nie było. Wolontariuszki dokładnie przeszukały okolicę, ale nie udało im się znaleźć labradora. Zamiast tego natrafiły na inną suczkę. Leżała na ziemi niedaleko, była bardzo wychudzona i wyglądała na chorą. Cicho skomlała. Obok niej leżały dwa szczeniaki. Były malutkie, najwyraźniej dopiero co się urodziły. I były martwe.

Wolontariuszki zadzwoniły do mnie i opowiedziały, co znalazły. Nie mogły powstrzymać łez. Ja też ledwo powstrzymałam płacz. To bolało – słyszeć o takim cierpieniu. A przecież ktoś ją tam po prostu porzucił!

Dziewczyny zabrały suczkę i już miały odjeżdżać, kiedy usłyszały cichy pisk dochodzący od drzewa w pobliżu. Zajrzały do dziupli i znalazły jeszcze dwa szczeniaki. Wyglądały na zaledwie kilkudniowe.

Szczeniaki również zostały zabrane do samochodu i wszyscy ruszyli w stronę kliniki weterynaryjnej. Suczka płakała cały czas, nie przestając. Wolontariuszki płakały razem z nią. Było oczywiste, że labrador, który biegał przy drodze, po prostu chciał pomóc swojej nieszczęsnej towarzyszce i jej dzieciom. Niestety, ludzie nie potraktowali jego próśb o pomoc poważnie.

Dziewczyny błagały suczkę, by jeszcze trochę wytrzymała – do kliniki zostało już tak niewiele. Ale suczka nie miała już sił. Życie tak ją doświadczyło, że złamało to biedne stworzenie.

Weterynarze zrobili wszystko, co mogli, ale nie udało im się uratować tej dzielnej suczki. Nad ranem odeszła. Szczeniaki zostały całkiem same.

Byliśmy całkowicie zdezorientowani. Przecież te maluchy nie były w stanie przetrwać samodzielnie, bez matki. Nie mogliśmy im pomóc. I wtedy okazało się, że w schronisku znajduje się niedawno złapana suczka, która dopiero co urodziła. Postanowiliśmy spróbować podłożyć jej te szczenięta, po uzyskaniu zgody. Ale nie mieliśmy żadnej pewności, że suczka przyjmie obce dzieci.

Wolontariusze zawieźli szczeniaki do schroniska i pokazali je suczce. Bardzo liczyli na to, że się uda. Suczka – miała na imię Jasmin – zdziwiła się, że obok niej pojawiły się jakieś obce maluchy, ale nie odrzuciła ich. Nakarmiła szczeniaki, a już po dziesięciu minutach zasnęły przytulone do boku swojej nowej mamy.

Tak już bywa w życiu. Suczka przyjęła cudze dzieci, wykonała niesamowicie dobry i wzruszający gest. A ludzie, którzy porzucili ciężarną sukę przy drodze… Nawet nie sposób tego porównać!
Ludzie powinni uczyć się od zwierząt takiej dobroci. Nasi bracia mniejsi niejednokrotnie pokazują nam, jak należy postępować — nie są okrutni dla samej brutalności, nie kierują się żadnymi niskimi pobudkami.

Chciałoby się wierzyć, że te szczeniaki znajdą swoje miejsce w życiu. Że znajdą się ludzie, którzy je przygarną, dadzą im prawdziwy dom i ofiarują miłość. I że ci ludzie będą lepsi od tych, którzy porzucili ciężarną sukę na pewną śmierć. Coś takiego nigdy nie powinno spotkać żadnego żywego stworzenia. Cała ta sytuacja jest zbyt straszna i okrutna.

Visited 136 times, 1 visit(s) today
Оцените статью
Добавить комментарий