A co mamy na kolację? — zapytała, rozglądając się po kuchni. Otworzyłem lodówkę i pokazałem zakupy.

INTERESSANTE GESCHICHTEN

Spojrzała najpierw na stół, potem otworzyła lodówkę, jeszcze raz zmierzyła mnie wzrokiem i z dziwną miną zapytała:

— I to wszystko?

Przez chwilę nawet nie zrozumiałem, o co jej chodzi.

— Jak to „wszystko”? Przecież są produkty — mięso, warzywa, sery… Zaraz coś razem przygotujemy.

Powoli zamknęła lodówkę i skrzyżowała ręce na piersi.

— Razem?

— No tak. A co w tym złego?

I wtedy nagle jakby ktoś podmienił tę kobietę.

— Czyli zaprosiłeś kobietę do siebie i oczekujesz, że będzie ci gotować?!

Zbaraniałem.

— Chwileczkę… Co w tym niby dziwnego? Wspólne gotowanie to już przestępstwo?

— Ja się nie zatrudniałam do stania przy garach! — rzuciła ostro. — Ty jesteś facetem czy nie? Gdzie gotowa kolacja?

Szczerze mówiąc, poczułem się wtedy jak bohater jakiejś absurdalnej komedii. Przede mną stała dorosła kobieta, a zachowywała się tak, jakby przyszła do restauracji z pełną obsługą.

Próbowałem obrócić wszystko w żart.

— Mogę obrać ziemniaki, jeśli to pomoże.

Ale humoru najwyraźniej nie miała.

— Oczywiście. A ja mam pewnie usmażyć kotlety? Potem pozmywać? Może jeszcze upiec ci serniczki na śniadanie?

Mówiła to takim tonem, jakbym kazał jej nosić worki z cementem.

Zacząłem się irytować.

— Emilia, chyba trochę przesadzasz. Przecież nikogo do niczego nie zmuszam. Po prostu zaproponowałem, żebyśmy razem coś przygotowali.

— Faceci kompletnie się rozpuścili — przerwała mi. — Wszystko trzeba im podać pod nos. Kobieta ma być piękna, miła, gotować, tworzyć domową atmosferę… A wy co dajecie w zamian?

I wtedy zrobiło się naprawdę dziwnie.

Wyciągnęła telefon, włączyła kamerę i oznajmiła:

— Nie, to trzeba pokazać.

— Komu?

— Dziewczynom.

I zaczęła nagrywać filmik… w mojej własnej kuchni.

— Wyobraźcie sobie, dziewczyny — mówiła teatralnym tonem do telefonu — facet zaprosił mnie do siebie i uważa, że będę mu gotować kolację!

Stałem jak sparaliżowany.

— Ty naprawdę to nagrywasz?

— Oczywiście. Kobiety powinny wiedzieć, jacy teraz są mężczyźni.

Mówiła z takim patosem, jakby ujawniała aferę stulecia.

Po chwili podeszła do torby z zakupami, wzięła opakowanie mięsa dwoma palcami i skrzywiła się demonstracyjnie.

— I to nawet nie jest premium wołowina.

Parsknąłem śmiechem.

— Przepraszam bardzo, ale myślałaś, że trafisz do restauracji z gwiazdką Michelin?

Znów zero reakcji na żart.

— Normalny mężczyzna przygotowuje się na przyjście kobiety wcześniej.

— Przecież się przygotowałem.

— Nie. Ty po prostu chciałeś oszczędzić.

Po tych słowach usiadła przy stole z miną działaczki walczącej o prawa kobiet, otworzyła wino, które kupiłem, nalała sobie kieliszek i spokojnie zaczęła pić.

Cała sytuacja była wręcz surrealistyczna: siedzi w moim mieszkaniu, pije moje wino i jednocześnie oskarża mnie o skąpstwo.

A potem zrobiło się jeszcze lepiej.

— A deser gdzie?

Spojrzałem na nią z niedowierzaniem.

— Jaki deser?

— Normalni mężczyźni przynajmniej kupują sernik.

W tamtej chwili byłem już pewien, że to nie randka, tylko casting do programu „Idealny sponsor 2026”.

Ale prawdziwy finał dopiero nadchodził.

Wyciągnęła telefon i otworzyła aplikację do zamawiania taksówek.

— Dokąd jedziesz? — zapytałem.

— Do domu.

— Serio? Przez kolację?

— Nie. Przez twoje podejście.

Zakładając płaszcz, powiedziała coś, po czym zrozumiałem, że niektórzy naprawdę żyją w kompletnie innej rzeczywistości.

— Kobieta nie powinna nawet myśleć o gotowaniu przy mężczyźnie.

Nie wytrzymałem.

— Czyli facet ma robić wszystko sam?

Spojrzała na mnie całkowicie poważnie.

— Oczywiście. Po to właśnie jest.

Potem zamówiła taksówkę premium — oczywiście na mój koszt, bo „telefon jej się rozładował” — zabrała niedopite wino, które sama otworzyła, i wyszła, trzaskając drzwiami.

Pół godziny później dostałem od niej wiadomość:

„Jesteś dobrym człowiekiem, ale psychicznie nie dorosłeś do związku z nowoczesną kobietą.”

Szczerze mówiąc, po tym wszystkim sam zacząłem się zastanawiać, czy współczesny związek to jeszcze relacja dwóch ludzi… czy już po prostu obsługa jednej osoby przez drugą.

Visited 29 times, 1 visit(s) today
Оцените статью
Добавить комментарий