Moja stacja graficzna zniknęła tamtego ranka.
Zostawiłam ją na biurku w salonie, dokładnie w miejscu, gdzie pracowałam do późnej nocy. Pamiętam to wyraźnie: kończyłam model budynku do nowego projektu i byłam tak zmęczona, że prawie zasnęłam ze stylusem w dłoni. Zamknęłam program, odłożyłam tablet na podstawkę i poszłam spać.
Rano Małgorzata była już w kuchni. Smażyła naleśniki i głośno rozmawiała przez telefon o tym, jak „trudne” stało się młode pokolenie. Daniel siedział przy stole i spokojnie jadł śniadanie.
Ja poszłam prosto do biurka.
Tablet zniknął.

Na początku pomyślałam, że może sama go gdzieś odłożyłam w pośpiechu. Sprawdziłam blat, szuflady, półki, nawet sypialnię. Nic.
— Daniel, widziałeś mój tablet? — zapytałam.
— Nie — odpowiedział, nie odrywając wzroku od telefonu.
Potem zapytałam Małgorzatę. Odwróciła się do mnie z oburzoną miną.
— Co chcesz przez to powiedzieć? Myślisz, że grzebię w twoich rzeczach?
Próbowałam spokojnie wytłumaczyć, że może tylko przesunęła go podczas sprzątania stołu. Ale ona już podnosiła głos. Kilka minut później wszystko przerodziło się w dokładnie ten sam skandal, który skończył się moim wyjściem z mieszkania — z torbą na ramieniu i zadrapaną dłonią.
Kiedy dotarłam do Zofii, przez kilka minut nie potrafiłam nic powiedzieć. Siedziałam tylko na kanapie, wpatrzona w jeden punkt.
— Rita… co się stało? — zapytała cicho.
Opowiedziałam jej wszystko.
Zofia wysłuchała mnie uważnie, nie przerywając ani razu. Potem powiedziała spokojnie:
— Jeśli twój tablet naprawdę zniknął, sprawdź jedną rzecz. Masz włączoną lokalizację urządzenia?
Zamrugałam. Tak. Miałam.
Cały mój sprzęt był podłączony do konta zawodowego. Funkcja śledzenia była włączona na wypadek kradzieży.
Otworzyłam laptop.
Po kilku sekundach na mapie pojawiła się kropka.
Nie była w naszym mieszkaniu.
Znajdowała się… w restauracji w centrum miasta.
Przez chwilę siedziałam nieruchomo.
— Zofia… chyba wiem, gdzie jest.
Godzinę później byłam już na miejscu. Restauracja była pełna ludzi — wyglądało to na rodzinny obiad albo jakieś spotkanie.
I wtedy ich zobaczyłam.
Przy dużym stole siedzieli Daniel i Małgorzata. Wokół nich kilka dalszych krewnych, których widziałam może raz czy dwa.
Na krześle obok Daniela leżało czarne etui.
Moje etui.
Serce zaczęło mi bić tak mocno, że miałam wrażenie, iż wszyscy to słyszą.
Podeszłam powoli do stołu.
— Ciekawe miejsce dla mojego narzędzia pracy — powiedziałam spokojnie.
Przy stole zapadła cisza.
Daniel pierwszy podniósł głowę. Jego twarz natychmiast się zmieniła.
— Rita… co ty tu robisz?
— Zabieram to, co należy do mnie.
Wyciągnęłam rękę i otworzyłam etui. Tablet był w środku.
Nienaruszony.
— Dlaczego jest tutaj? — zapytałam.
Po raz pierwszy Małgorzata nie miała nic do powiedzenia.
W tym momencie w restauracji rozległa się głośna syrena alarmowa.
Ostry, przenikliwy dźwięk.
Ludzie zaczęli wstawać z miejsc. Ktoś powiedział, że to kontrola bezpieczeństwa. Goście powoli kierowali się w stronę wyjścia.
W tym całym zamieszaniu Małgorzata nagle zrobiła się bardzo blada.
— Daniel… — wyszeptała.
On gwałtownie wstał.
— Rita, posłuchaj, to nie jest tak, jak myślisz…
— Więc wytłumacz.
Ale nie potrafił.
Bo właśnie wtedy do naszego stołu podszedł kierownik restauracji razem z dwoma ochroniarzami.
— Przepraszamy za zamieszanie — powiedział uprzejmie. — Nasz system alarmowy wykrył urządzenie oznaczone jako skradzione.
Wskazał bezpośrednio na tablet.
Przy stole zapadła absolutna cisza.
— Tak — powiedziałam spokojnie. — To mój sprzęt. Zniknął dziś rano z mojego mieszkania.
Wszystkie spojrzenia skierowały się na Daniela i Małgorzatę.
Jej twarz była teraz zupełnie biała.
— Ja… chciałam tylko oddać go do serwisu — wyjąkała.
Ale nikt jej nie uwierzył.
Nawet Daniel nie miał odwagi spojrzeć mi w oczy.
Zamknęłam etui i wzięłam je do ręki.
— Nie musicie już nic tłumaczyć — powiedziałam spokojnie.
Potem spojrzałam prosto na Daniela.
— Miałeś dziś rację w jednej sprawie.
Powoli podniósł wzrok.
— W jakiej?
— Że mój wyjazd z mieszkania był bardzo dobrym pomysłem.
Odwróciłam się i wyszłam z restauracji.
Tym razem bez pośpiechu.
Bez strachu.
Z moim narzędziem pracy w rękach i z poczuciem, że właśnie zamknęłam najbardziej toksyczny rozdział w swoim życiu.







