— Założę się, że będzie chodzić za mną jak szczeniak na smyczy! — powiedział z dumą Denis, uśmiechając się z wyższością.

INTERESSANTE GESCHICHTEN

Szkolny dziedziniec podczas przerwy przypominał tętniącą życiem uli: młodsze dzieci szalały przed schodami, głośno piszcząc i skacząc, a starsi uczniowie zbierali się w kątach, omawiając swoje, jak im się wydawało, życiowe sprawy.

Jedna z grup — uczniowie z wyższych klas — poszła w najdalszy kąt dziedzińca. Szeptali między sobą, zastanawiając się, jak wymigać się od ostatniej lekcji, żeby zdążyć na długo oczekiwany film akcji.

Tymczasem z kierunku schodów pojawiła się grupa dziewczyn z równoległej klasy. W centrum ich uwagi znajdował się jakiś obcy, który rozglądał się po okolicy i wyciągał z torby różne podejrzane przedmioty. Wyglądało na to, że to nie była zwykła szkolna przerwa. Anka Wietkina wzięła z jego rąk coś, co przypominało spódnicę, przyłożyła do siebie i zachichotała — materiał ledwie zakrywał jej uda.

Mężczyzna ewidentnie się denerwował. Usłyszawszy kroki, szybko schował wszystko z powrotem do torby i, pożegnawszy się, pospieszył w stronę wyjścia. Dziewczyny zaczęły szeptać i ruszyły za nim, tylko Masha Starostina została z tyłu. Stała jakby tak, dla towarzystwa, ale było widać, że nic z tego, co zaproponowano, jej nie interesowało. W przeciwieństwie do innych, nie malowała się, nosiła schludne warkoczyki, długie spódnice i ogólnie trzymała się z dala. Poza tym dobrze się uczyła, była spokojna i opanowana.

No i piękna, ale to nie nasza dziewczyna — parsknął Denis Podustow, znacząco poruszając brwiami. Wszyscy wybuchli śmiechem.

A czemu nie nasza? — wtrącił się prowadzący grupę Paszka Lebediew. — Nikt nie zabrania zrobić jej swoją. Albo boisz się?

A po co mi to? — odpędził się Denis.

O, daj spokój! — zaczęli krzyczeć chłopak. — Po prostu się boisz! Sam na nią patrzysz, a ona zimna jak lód. No to się cofasz!

Ja nikogo się nie boję! — wzbierał Denis. — Wezmę i będę miał! Będzie za mną chodzić jak szczeniak na smyczy! — powiedział dumnie, unosząc brodę.

Nie wyjdzie ci to — niespodziewanie wtrącił się Kostya — cichy, ale mądry chłopak, który zawsze trzymał się trochę z boku.

To jeszcze zobaczymy! Założymy się? — wyciągnął rękę Denis.

Ja w głupie gry nie gram — odpowiedział Kostya, poprawiając okulary.

To chodź ze mną! — włączył się Paszka. — Jeśli wygrasz, dam ci nowy magnetofon. Przegrasz — zabiorę twój skuter. Masz miesiąc na działanie. Czas ruszył!

Trzy miesiące — sprecyzował Denis.

Dobra, niech będą trzy — zgodził się Paszka, splunął i ruszył w stronę szkoły — zadzwonił dzwonek.

Chłopak zaczęli iść za nimi, wciąż podśmiewając się z Denisa.

Już na następnej przerwie Denis zaczął działać. Spotkawszy Mashę na korytarzu, specjalnie zaczepił pasek jej torby:

Starostina, poczekaj! Już napisałaś wypracowanie?

A po co ci to? — odparła, szybko odciągając torbę.

Pomóż mi napisać, a? W naszej klasie wszystkie dziewczyny albo okropne, albo mają trójki. A ciebie zawsze chwali literatka. No, pomóż!

Radź sobie sam!

Masha z dumą uniosła głowę i ruszyła dalej.

No co, poddajesz się? — natychmiast podskoczył Paszka, który to wszystko obserwował.

Nigdy! Teraz to już na pewno się nie poddam. Taka niedostępna!

Do przodu, bohaterze! My będziemy cię obserwować! — Paszka mrugnął i poszedł.

Na drugi dzień Denis nie spieszył się, by podejść do Mashy. Postanowił najpierw opracować plan, żeby działać celowo i przemyślanie.

Tonka, jak w ogóle poderwać dziewczynę? — zapytał Denis starszą siostrę.

Cooo? — odpowiedziała, przeciągając. — Może jeszcze za wcześnie, żeby się za to zabierać?

W sam raz.

No… różnie to bywa. A na kogo ty tam poleciałeś?

Jest jedna… Taka inna niż wszystkie. W ogóle na nic się nie łapie. Po prostu grzeczniutka, wiesz?

To nawet nie wiem. Spróbuj przełamać jej opór: kwiaty, liściki, czekoladka do plecaka po cichu — klasyka, ale działa. Choć nie wiadomo, czy na nią zadziała.

Dobrze, — skinął głową Denis, a po otrzymaniu rady, udał się do siebie. Usiadł przy biurku, podparł głowę ręką i zaczął zastanawiać się, co napisać. Nie miał konkretnych pomysłów. Nie miał pojęcia, jak poprawnie napisać liścik do dziewczyny, która zajmowała wszystkie jego myśli, przez którą gorzej spał, uczył się, jadł… Generalnie żył tylko nią. Nic sensownego nie wymyślił.

Myśli o tym, jak podejść do Maszy, nie opuszczały go nawet na lekcjach. Siedzi Denis, patrzy przez okno, słucha nauczycielki fizyki jednym uchem — i nagle widzi: na boisko wychodzi jej klasa. Mają teraz wychowanie fizyczne. Jedno spojrzenie wystarczyło, by znowu wszystko w nim zadrżało. Zerwał kartkę z zeszytu, rzucił szybkie spojrzenie na Maszę i napisał: „Maszka, podobasz mi się! Bardzo!”

Jak podejść i wręczyć jej liścik, to nadal była nierozstrzygnięta kwestia. Można było poprosić kogoś z młodszych, ale postanowił działać sam.

Po lekcjach Denis zebrał się na odwagę i zawołał:

Starostina!

Dziewczyna odwróciła się. Za jego plecami już zebrała się grupa — ewidentnie po to, by pośmiać się z jego porażki, ale Denis nie zamierzał się poddać.

Weź, przeczytaj później! — wyciągnął do niej liścik i natychmiast się cofnął, bo nie był gotów usłyszeć odmowy na miejscu.

Serce waliło mu mocno — a co jeśli wszystko porzuci i zacznie się śmiać? Całe jego ciało domagało się, by obrócić się i sprawdzić, czy ona to czyta, ale nie pozwolił sobie na to.

Denis! Poczekaj! — zawołała Masza.

On stanął w miejscu. Nie odważył się obrócić, ale ona sama dogoniła go.

To ty pisałeś? — zapytała ostrożnie.

No ja. A co? Wyszło krzywo? Po prostu nie jestem w tym najlepszy…

Nie, nie! Po prostu… Też mi się podobasz. Bardzo…

Jej policzki zarumieniły się, a w Denisie coś pękło. Jak to wszystko poszło łatwo. Bez strategii, bez wysiłku — po prostu bam, i już. Zauważył, jak Kostia marszczy brwi, a Pashka spuszcza wzrok. Jak patrzą na nich dziewczyny, które kiedyś kręciły się wokół niego, i chłopaków z innych klas. Co jeśli stanie się pośmiewiskiem? Przez dziewczynę, która się nie maluje i nie nosi mini.

Denis nagle wybuchnął śmiechem, a Masza stała obok, nie rozumiejąc, co go tak rozbawiło.

Żartuję, Starostina! Jak taka nudna dziewczyna jak ty może się komuś podobać? Nawet nie da się z tobą stanąć.

Za jego plecami zaczęli chichotać koledzy, a jemu zrobiło się nie do zniesienia. Nie rozumiał, co się z nim dzieje, chciał zapaść się pod ziemię. Stał z uniesioną głową, ale patrzenie na łzy, które płynęły po twarzy Maszy, było nie do zniesienia.

Dziewczyna nie zaczęła go obrażać ani poniżać. Po prostu zgniótła liścik i pobiegła precz — w stronę przystanku. A do Denisa podeszli przyjaciele.

Tak ją «związałeś»? — zapytał Pashka. — A ja myślałem, że już wygrałeś w zakładzie i muszę się pożegnać z magnetofonem.

Weź swój skuter. Nie dam rady z tą… sam wiesz. I tak będą się śmiać…

Skuter oddał. Wiedział, że rodzice nawet nie zauważą jego braku. A jak się dowiedzą — powie, że podarował go przyjacielowi. Co mogą odpowiedzieć?

Życie Denisa stało się koszmarem. Błąkał się z kąta w kąt, nie znajdując miejsca dla siebie. Zdał sobie sprawę, co zrobił — i jak niewybaczalnie się zachował.

Zaczęli kpić z Maszy. Dla niej to stało się najgorszym przeżyciem. Nie rozumiała, dlaczego tak szybko uwierzyła w niego. Dlaczego pomyślała, że jest inny? Zawsze różniła się od koleżanek — nie malowała się, nie nosiła mini, nie bawiła się w gry. Może, gdyby była jak inne, on naprawdę by się zakochał. A może nie…

Z ostatnich sił Masza starała się ignorować kpiny, choć każdy dzień przychodził jej z trudem.

Pewnego dnia usłyszała od dziewczyn, że Denis przegrał skuter — miał oczarować i uczynić swoją, ale sam przyznał się do porażki.

Masza nie rozumiała, dlaczego tak postąpił. Przecież mógł łatwo wygrać. Postanowiła porozmawiać z nim — nawet jeśli znów spróbuje poniżyć.

Denis, czekaj! — zawołała go przy schodach i zaprosiła do okna. — Dowiedziałam się o waszym zakładzie… Dlaczego? Przecież mogłeś wygrać!

Od dnia, kiedy Denis publicznie upokorzył Maszę, minęły już miesiące. Przez cały ten czas nie mógł sobie wybaczyć tego, co zrobił. Często łapał się na myśli, że mógł wszystko zmienić — mógł po prostu powiedzieć kolegom, że zakład jest unieważniony. Zrozumiał, dlaczego wtedy tak dziwnie zareagował na jej wyznanie. Po prostu nie był gotowy na to, że ona odwzajemni uczucia. Ale teraz ważne było coś innego: czy powinien o tym powiedzieć Maszy? I czy ona mu wybaczy to okrutne upokorzenie?

Jednak, jak to mówią, nie spróbujesz — nie dowiesz się.

Wiesz, to przez zakład wtedy się wycofałem… — w końcu się zdecydował. — Ty tak łatwo przyznałaś, że ci się podobam, jakbyś naprawdę tak czuła. A ja… uważałem cię za wyniosłą, zdenerwowałem się, że jesteś taka dumna, i dlatego zawarłem zakład. A ty po prostu byłaś szczera. Bez napinki, bez gry. I wtedy się zagubiłem. Nie chciałem, żeby wszystko było przez jakąś głupią stawkę. Zrozumiałem wtedy, że jesteś wyjątkowa.

Masza uśmiechnęła się i lekko się zaczerwieniła. Tak, zawsze była inna. Tylko po wszystkim, co jej zrobił, Denis nawet nie liczył, że będzie mogła do niego poczuć coś więcej.

A dlaczego milczysz? — nagle zapytała.

Co mam powiedzieć… Przepraszam cię, — wymamrotał zawstydzony.

Nie, nie o to chodzi! — zaśmiała się Masza. — Dlaczego do tej pory mnie nigdzie nie zaprosiłeś, jeśli naprawdę ci się podobam?

Nad nimi zawisła napięta cisza. Masza znów zaczęła bawić się wargami, obawiając się, że jej szczerość obróci się przeciwko niej. Ale Denis nagle się uśmiechnął i wyciągnął rękę, biorąc jej torbę.

Chcesz pójść do kina?

Resztę roku szkolnego spędzili razem. Wspierali się w nauce, stali się prawie nierozłączni. Ci sami chłopcy, którzy wcześniej śmiali się z ich związku, teraz tylko wymieniali zdezorientowane spojrzenia, ale rozsądnie milczeli — lepiej nie sprzeciwiać się Denisowi.

Pashka, po zabawie ze skuterem, oddał go Denisowi i przyznał, że zakład był głupi, a rozstanie się z prezentami od rodziców to niezbyt dobry pomysł.

Po szkole Masza i Denis poszli na ten sam uniwersytet. Z czasem zrozumieli, że chcą być razem nie tylko podczas studiów — postanowili założyć rodzinę.

Ich marzenia się spełniły. Zachowali swoje uczucia przez lata, udowadniając, że nawet najtrudniejszy początek może stać się początkiem pięknej historii miłosnej.

Visited 104 times, 1 visit(s) today
Оцените статью
Добавить комментарий