Ojciec przyprowadził dziewczynę, żeby ją przedstawić rodzicom, którzy nagle zmienili wyraz twarzy na jej widok.

INTERESSANTE GESCHICHTEN

Ojciec przyprowadził dziewczynę, żeby przedstawić rodzicom, którzy nagle zmienili wyraz twarzy na jej widok.

Daniil zgrzytnął zębami tak, że nawet kości policzkowe zabolały – te niekończące się kazania doprowadziły go do białej gorączki! Chciał trzasnąć drzwiami i wyjść, ale ojciec, Sawielij Sergiejewicz, jak stalowa bariera, stanął na drodze, a potem zdecydowanie pchnął go z powrotem.

Dokąd to się wybierasz? – grzmiał ojciec. – Siadaj natychmiast! I nie rób tu żadnych cyrków! W swoich dwudziestu czterech latach mógłbyś chociaż trochę używać rozumu!

Daniil mimowolnie wzruszył ramionami. Znowu to samo! A przecież, między innymi, starał się dbać o siebie: uprawiał sport, prowadził zdrowy tryb życia. A ojciec w jego wieku, sądząc po opowieściach, tylko wałęsał się po barach i restauracjach, nie przejmując się swoim zdrowiem. A on, Daniil, regularnie chodził na siłownię, pracował jak szalony, by żyć zgodnie ze swoją zasadą: prawdziwy facet musi być silny! Chociażby po to, by unieść swoją dziewczynę na rękach.

Daniil burknął coś pod nosem, ale mimo wszystko usiadł.

Znowu te same stare śpiewki? Postanowiłeś mnie wychować? Nie wiem, jak ci to powiedzieć, tato, ale już dawno wyrosłem z pieluch.

Sawielij Sergiejewicz podszedł do okna, wpychając ręce do kieszeni spodni.

Posłuchaj mnie, synu – westchnął. – Nie mogę zrozumieć, czego chcesz osiągnąć swoim zachowaniem?

Daniil uśmiechnął się drwiąco.

Niczego nie chcę osiągnąć! To wy, starzy, zawsze snujecie jakieś plany, sami siebie zamykacie w klatkach, a potem się męczycie. A ja po prostu żyję. Płynę z nurtem, odpoczywam, cieszę się życiem.

Cieszysz się? – twarz Sawielija Sergiejewicza pobladła. – A co potem? Kiedy nas z matką zabraknie, kto cię wtedy będzie karmił?

O tym pomyślę później, kiedy przyjdzie czas – odciął się Daniil. – A tak, zakończona ta wykładnia? Mogę iść?

Naprawdę nic nie rozumiesz? – ojciec spojrzał na niego z wyraźnym rozczarowaniem.

Daniil uśmiechnął się cynicznie.

A co mam rozumieć? Że dzisiaj masz zły humor i postanowiłeś wyładować się na mnie?

Nie, nie o to chodzi! Oto co: albo weźmiesz się do roboty, albo za miesiąc zablokuję wszystkie twoje konta. Żyj za to, co sam zarobisz. A ubrania też będziesz musiał kupować za własne pieniądze.

Uśmiech natychmiast zniknął z twarzy Daniila. Ojciec, nie zwracając uwagi na jego reakcję, dodał:

Znam cię, spryciarzu. Teraz pobiegniesz ściągnąć wszystko, co się da. Ale ja też to przewidziałem. Na wszystkich twoich kartach i kontach teraz jest dzienny limit.

Daniil znowu zgrzytnął zębami. Cholera, jak on to robi, że czyta w myślach!

Tato, a co dokładnie rozumiesz przez „wziąć się za rozum”? Może zaproponujesz mi wstąpienie do klasztoru?

Sawielij Sergiejewicz wzruszył ramionami.

Normalni ludzie pracują, żenią się, żyją pełnią życia. A ty co robisz? Pijasz do rana, potem leżysz gdzie popadnie, śpisz do południa. To jest normalne?

To znaczy, że proponujesz… ożenić się? – Daniil ledwo powstrzymał się od oburzenia.

Sawielij Sergiejewicz ciężko westchnął.

Wszystko powiedziałem. A decyzja należy do ciebie. Jesteś już dorosły.

Wtedy przyszła wiadomość. Daniil szybko rzucił okiem i wykrzyknął:

Tato, oszalałeś?! Za te ochłapy to nawet shawarmy nie kupię!

Za te pieniądze niektóre rodziny żyją przez dwa tygodnie – odpowiedział spokojnie ojciec. – To ich pensja za pół miesiąca.

Tato, to jest totalna bzdura!

Sawielij Sergiejewicz milcząco wyszedł z pokoju. Danił, wściekły, rzucił telefonem w ścianę. Ku jego zaskoczeniu, urządzenie pozostało całe. Natychmiast zadzwonił do przyjaciela.

Słuchaj, Kolia, musimy się pilnie spotkać! Potrzebuję rady.

Spotkamy się w naszym barze na rogu? — zaproponował Kolia.

Danił zawahał się. Nie miał przy sobie ani grosza.

Lepiej gdzieś na ulicy. Nie mam teraz ochoty jeść. Może jakieś chipsy, przynajmniej na kaca…

Co się stało?

Danił opowiedział wszystko, jak było. Kolia gwizdnął.

No, nieźle się sytuacja rozwinęła! Z twoim ojcem lepiej nie żartować, to na pewno. Wiesz co? Myślę, że zostanę w domu. Nie chcę narazić się na jego gniew. Cały interes mojego ojca zależy od twojego…

Danił spojrzał na przyjaciela ze zdziwieniem.

Serio? Ty się boisz?

Kolia spojrzał na niego jak na dziecko.

Ty też bądź ostrożniejszy. A najlepiej zrób chociaż coś z tego, co mówi ojciec. Wyobraź sobie, że on naprawdę ci zablokuje dostęp do kasy?

Spokojnie, nie sądzę, żeby poszedł tak daleko, — machnął ręką Danił, choć w środku zaczął się wahać.

No, ty wiesz lepiej, — wzruszył ramionami Kolia. — Ale ja nie zamierzam stanąć mu na drodze. Daj znać później.

Kolia po prostu wstał i wyszedł, zostawiając Daniła w całkowitym zamieszaniu. Coś w środku podpowiadało mu, że przyjaciel ma rację, ale pracować… Boże, jak on tego nie chciał! A co wtedy zrobić? Ożenić się, żeby ojciec dał mu spokój?

Danił wrócił do domu i chwycił telefon. Musiał zadzwonić do wszystkich znajomych dziewczyn. Może któraś zgodzi się zagrać rolę zakochanej narzeczonej, nawet pójść do urzędów stanu cywilnego, a potem — rozwód i koniec. Najważniejsze, żeby ojciec się uspokoił. A potem można się pokłócić przed ślubem — mówiąc, że takie rzeczy się zdarzają.

Ale z każdym telefonem jego entuzjazm malał. Najpierw dziewczyny piszczały z radości, myśląc, że składa im propozycję małżeństwa, a potem… nagle zmieniały ton i odkładały słuchawkę. Danił gotował się ze złości. Co za ciąg niepowodzeń?! Wieczorem nawet obejrzał film z matką — ojca nie było w domu, gdzieś wyjechał.

Mamo, porozmawiaj z nim, proszę — poprosił Danił.

Matka zawsze była po stronie swojego jedynego syna i wiedział to doskonale. Ale tym razem spojrzała na niego jakoś… obco.

Kiedy byłeś mały, marzyłam o tym, jak dorosniesz, staniesz się silny, dorosły… Byłabym z ciebie dumna, wyobrażając sobie, że osiągniesz coś, czego nikt inny nie osiągnie. A teraz… Już przestałam dzwonić do koleżanek, żeby nie słuchać o sukcesach ich dzieci. Z mojego syna tylko same rozczarowania.

Te słowa głęboko uderzyły Daniła. Wzbierała w nim złość, zaczął drżeć. Postanowił pokazać ojcu i matce, na co go stać.

Minęły dwa tygodnie, a on nadal nie potrafił wymyślić planu działania. Przez cały ten czas nawet ani razu się nie upił — po prostu nie miał nastroju. Kilka razy odwiedził ojca w biurze, ale panowała tam taka ponura atmosfera, że szybko stracił zainteresowanie. Postanowił przejechać się po mieście, żeby przewietrzyć głowę. Czasami samochód pomaga zebrać myśli. Może pojawi się jakiś pomysł.

I wtedy zobaczył targ. Prawdopodobnie nie był tu od stu lat. Od czasów, kiedy jeszcze biegał po nim jako chłopak. Danił wjechał przez bramę. Nic się nie zmieniło. Wszystko było dokładnie tak samo jak wiele lat temu. Tu na ulicy sprzedawali mięso, nie zwracając uwagi na kurz i muchy. A tu… produkty mleczne…

Zatrzymał się jak wryty. Na końcu straganów stała dziewczyna. Też sprzedawała produkty mleczne, ale wszystko miała uporządkowane: wszystko przykryte białymi serwetkami, a ona nie krzyczała, jak reszta, tylko patrzyła przed siebie smutnym wzrokiem.

Danił zrobił kilka kroków w jej stronę. W jego głowie zaczęła kiełkować niejasna myśl.

Cześć, — powiedział.

Dziewczyna spojrzała na niego. Na chwilę w jej oczach pojawiła się ostrożność. „Pewnie myśli, że jestem kolejnym uwodzicielem”, przemknęło przez myśl Daniłowi.

Cześć, — odpowiedziała i odwróciła się.

Danił był bystrym chłopakiem i od razu zrozumiał, co myśli.

Co ile? — zapytał.

Spojrzała na niego zaskoczona.

Co pana interesuje?

Wszystko to, — machnął ręką na jej towar. — Ile za wszystko razem?

Dziewczyna zawahała się.

Ja… nie liczyłam…

No to policz, — uśmiechnął się Danił. — Tylko umówmy się, że ja to wszystko u ciebie kupię, a potem pójdziemy na kawę do tej kawiarni.

Spojrzała tam, gdzie wskazał, a potem znów odwróciła się do niego.

Po co ci to?

Chcę porozmawiać. Proponuję pracę.

A no to… — zaśmiała się. — Naprawdę myślisz, że mam problem z adoratorami?

Nie, po prostu możemy być sobie nawzajem pomocni.

Dobrze, — nagle uśmiechnęła się. — Nawet jeśli nam się nie uda, i tak wszystko sprzedam.

Danił patrzył na nią przez kilka sekund, z otwartymi ustami. Potem je zamknął. Jakiś dziwny uśmiech! I to nie chodziło o urodę. Od tego uśmiechu poczuł się trochę nieswojo. Jakby robił coś niewłaściwego.

Danił zamówił sobie kawę i sałatkę, a dla niej — lody.

A masz rodziców? — zapytał.

Miałam, — westchnęła. — Trzy lata temu zginęli od tlenku węgla. Zbyt wcześnie zamknęli piec, a nas nie było w domu. Siedzieliśmy nad rzeką, żeby mój brat nie widział ich w takim stanie.

Brat? Kto to?

Romka. Teraz potrzebuje leczenia. Bardzo poważnie choruje. Ale brakuje pieniędzy. Oszczędzam z pensji — pracuję jako dojarka na farmie. A dochód ze sprzedaży produktów to nasze jedyne źródło utrzymania. Nie życie, tylko same trudności.

Ile potrzebujesz pieniędzy?

Dla każdego to inna kwota. Dla nas to ogromna suma. Tobie pewnie wyda się śmieszna.

Danił nagle zdał sobie sprawę, że jej się podoba. Taka… prawdziwa. Dlaczego by sobie nawzajem nie pomóc? Zwłaszcza, że można to wszystko zakończyć w każdej chwili. Zawsze można powiedzieć, że oszukał, nie ujawniając, kim naprawdę jest, a interesowały tylko pieniądze. Odsunął filiżankę.

Masza, mam propozycję. Zaraz wszystko wyjaśnię, ale najpierw przemyśl to wszystko. I nie odrzucaj od razu.

Danił wszedł do salonu.

Tato, dzień dobry! — powiedział radośnie. — A tak w ogóle, jeśli nie zauważyłeś, to teraz nocuję w domu.

Zauważyłem, oczywiście. I to cieszy, co tu mówić.

Danił nalał sobie kawy.

Mam sprawę. Zapraszam was dziś do restauracji. Całą rodziną.

Do restauracji? A jaki powód? — Sawielij Sergiejewicz oderwał się od gazety i spojrzał pytająco na żonę. — Nastia, coś przegapiliśmy?

Jeśli coś przegapiliśmy, to ja też, — wzruszyła ramionami Aнастасия Марковна.

Danił uśmiechnął się.

Nie zgadniecie, nawet nie próbujcie. Chcę wam przedstawić moją narzeczoną. Ma na imię Masza.

Sawielij zamrugał oczami, a Nastia prawie spadła z krzesła.

Z narzeczoną?! Ale… Nawet nie wiedzieliśmy, że masz stałą dziewczynę! To ktoś, kogo znamy?

Danił skrzywił się.

Tato, no co ty? Z tych, których znacie, nigdy bym się nie ożenił. Właśnie dlatego, że ich zbyt dobrze znam.

Ukrył spojrzenie przed Maszą. Co tu mówić, była po prostu przepiękna! Choć dał jej trochę pieniędzy na strój. Jak ona to zrobiła? I niemal bez makijażu… prawie nic. U jego znajomych dziewczyn było tyle makijażu, że lepiej nie przyglądać się im z bliska. Masza wyraźnie była zdenerwowana. Danił położył rękę na jej dłoni.

Uspokój się, — szepnął. — Nic złego nie robimy… No, prawie nie kłamiemy. Ojciec i tak by się poddał, więc tylko przyspieszyłaś ten proces.

A oto rodzice! — Danił skinął głową na wchodzących Aнастасию Марковну i Sawielija Сергеевича.

Podeszli do stołu. Sawielij rzekł:

Witaj. A gdzie ta odważna dziewczyna, która zgodziła się wyjść za naszego głupka?

Spojrzał na zawstydzoną Maszę, potem przeniósł wzrok na Nastję, a potem znów na Maszę.

Daniil zauważył, jak twarz matki nagle pobledła.

Mamo… – tylko wydusił, gdy Anastazja Markowna powoli opadła na krzesło.

Daniil był zdumiony: jak bardzo mama i Masza były podobne! Co za dziwne zrządzenie losu? Saweł też usiadł, oszołomiony, przekładając wzrok z jednej na drugą.

No więc… nic nie rozumiem – mruknął.

Matka Daniila odkaszlnęła i drżącym głosem zapytała:

Maszeńko, a kiedy masz urodziny?

Siódmego marca – odpowiedziała cicho dziewczyna.

Daniil zaskoczony uniósł brwi. Co za zbieg okoliczności! On także ma urodziny siódmego marca. Przenosił wzrok z matki na ojca i z powrotem, zupełnie pogubiony w tym, co się dzieje.

A Saweł Sergiejewicz ciężko westchnął i zaczął opowiadać:

Rozumiesz, synu… Sam jeszcze nic dokładnie nie wiem. Chyba trzeba zrobić badania, ale i tak opowiem. Tego dnia, kiedy mama cię rodziła, w szpitalu położniczym wybuchł pożar. Był totalny chaos… Przez całą ciążę mówili nam, że to będzie dziewczynka. A po ewakuacji okazało się, że urodził się chłopiec. Powiedzieli: „Zdarza się”. Czytałem – faktycznie coś takiego może się zdarzyć. Uspokoiłem się, a mama, okazuje się, przez cały czas myślała, że w tym zamieszaniu dzieci po prostu pomylili. Próbowaliśmy znaleźć archiwa, żeby dowiedzieć się, kto jeszcze rodził w tym dniu, ale bezskutecznie… A dzisiaj ty przedstawiasz nas Maszy…

Daniil poczuł dreszcze na plecach.

Więc… nie jestem waszym synem?

Nie, zawsze będziesz naszym synem – szybko zaprzeczyła Anastazja Markowna. – Ale… Masza…

Po tygodniu wyniki testu DNA potwierdziły: Maria to córka Anastazji.

Daniil jakby obudził się z długiego snu. Zapomniał o alkoholu i swoich przyjaciołach. I nie chodziło wcale o to, że ojciec znowu dał mu dostęp do kart kredytowych – wręcz przeciwnie, to stało się już tego samego dnia w restauracji. Powód był w Maszy. Okazała się o wiele głębsza, niż początkowo przypuszczał. A jej brat Romka stał się prawdziwym przyjacielem. Nadal spotykali się z Maszą… potajemnie, bo kompletnie pogubili się, co teraz robić.

Po niemal miesiącu Saweł Sergiejewicz zebrał wszystkich w salonie.

No więc, wszystkie dokumenty gotowe. Zostało tylko jechać do notariusza, i oficjalnie zostaniesz moją córką.

Masza spojrzała na niego zdziwiona.

Co? Nie, nie chcę, żebyście mnie oficjalnie uznali.

Dlaczego? – zdziwił się Saweł.

Bo wtedy nie będę mogła wyjść za Daniila.

Saweł Sergiejewicz osunął się na krzesło, łapiąc się za głowę.

No więc teraz w ogóle nic nie rozumiem! Co robić?

Masza uśmiechnęła się i delikatnie położyła mu rękę na ramieniu.

Nic nie trzeba robić. Zostanę żoną Danii, a tak będę waszą córką i synową. Czyż nie? Po co te wszystkie formalności? Najważniejsze, że my sami wszystko rozumiemy.

Visited 80 times, 1 visit(s) today
Оцените статью
Добавить комментарий