Anna poczuła pulsowanie w skroniach, gdy Mark uniósł kieliszek, a prowadzący dał znak do ciszy.

INTERESSANTE GESCHICHTEN

Anna poczuła pulsowanie w skroniach, gdy Mark uniósł kieliszek, a prowadzący dał znak do ciszy. Światła lekko przygasły, szkło zadźwięczało, a wszystkie spojrzenia skierowały się na nich. Anna położyła dłoń na stole, z dala od kieliszka przewiązanego wstążką. Czuła wzrok Marka na karku — ostry, niecierpliwy.

— Za miłość — zaczął prowadzący. — Za połączenie dwóch losów!

Mark uśmiechał się szeroko. Bez chwili wahania uniósł kieliszek do ust i wypił do dna. Potem spojrzał na Annę, unosząc brwi w krótkim, rozkazującym geście.

Odwzajemniła uśmiech, choć mięśnie twarzy miała napięte do granic. Zbliżyła kieliszek do ust, zatrzymała się na ułamek sekundy, dotknęła szkła wargami — nie przełykając ani kropli. Odstawiła kieliszek, udając, że pije. Rozległy się brawa. Muzyka znów uderzyła pełnym dźwiękiem.

Mark pochylił się ku niej i syknął przez zaciśnięte zęby:

— Wypij naprawdę. Nie baw się ze mną w teatr.

— Zrobiło mi się niedobrze — odpowiedziała cicho. — Chyba z emocji.

Zacisnął szczękę, po czym natychmiast znów przybrał uśmiech dla gości. Kilka minut później Anna wstała.

— Potrzebuję powietrza.

Nie czekając na odpowiedź, wyszła na tylny taras. Noc była chłodna, a cisza niemal bolała. Wciągnęła głęboko powietrze; dłonie jej drżały. Przypomniała sobie słowa starca, biały proszek, uścisk Marka na jej kolanie pod stołem. Nagle zaczęły układać się w całość dawne szczegóły: pośpiech, z jakim pojawił się po śmierci Lucasa, jego natarczywość, zbyt dokładna troska, obietnice składane jej ojcu.

Usłyszała kroki. Odwróciła się. To był ojciec, lekko chwiejący się.

— Anna, co się dzieje? Mark jest zdenerwowany. Mówi, że źle się czujesz.

— Tato — powiedziała cicho. — Ufasz mi?

Mrugnął, zaskoczony.

— Oczywiście.

— Proszę, nie pij niczego z kieliszków na stole. Ani ty, ani nikt. Powiedz, że jest problem. Cokolwiek.

— Co za bzdury…

— Proszę — głos jej się załamał. — Dla mnie.

Zawahał się, po czym skinął głową.

— Dobrze. Porozmawiam z kimś.

Gdy wróciła na salę, Anna wyjęła telefon. Drżącymi palcami napisała wiadomość na numer, który znalazła kilka dni wcześniej, gdy pod wpływem niewytłumaczalnego impulsu przeglądała stare raporty dotyczące wypadku Lucasa. Lokalny dziennikarz odpowiedział wtedy zdawkowo. Teraz napisała krótko:
„Jestem na własnym weselu. Myślę, że grozi mi niebezpieczeństwo. Potrzebuję pomocy. Teraz”.

W drzwiach stanął Mark.

— Jakie jeszcze spiski knujesz?

— Chcę wyjść — powiedziała. — Natychmiast.

— Nikt nigdzie nie wychodzi — odparł spokojnie, choć jego oczy pociemniały. — Dopóki wszystko się nie skończy.

— Co się skończy?

Na moment maska opadła.

— Dopóki trochę nie pośpisz. Byłaś zbyt napięta.

Anna cofnęła się o krok.

— Co wsypałeś do kieliszka?

— To, co trzeba — odpowiedział chłodno. — Żebyś się uspokoiła. Żebyś przestała zadawać pytania.

— O Lucasa? — zapytała.

Znieruchomiał.

— Co wiesz?

— Wystarczająco. Hamulce same się nie psują. A ty byłeś ostatnim, który go widział.

Za jego plecami drzwi nagle się otworzyły. Do sali weszli dwaj pracownicy lokalu, jej ojciec, a za nimi mężczyzna po cywilnemu, który okazał legitymację.

— Policja. Panie Mark, proszę pójść z nami.

— To absurd! — wybuchnął. — Ona nie jest w porządku!

— Anna? — zwrócił się do niej policjant.

— Nie piłam z kieliszka — powiedziała spokojnie. — Ale on coś do niego wsypał. Świadek to widział.

Starszy pracownik lokalu pojawił się nieśmiało w progu i potwierdził skinieniem głowy. Policjant wykonał krótki gest. Drugi funkcjonariusz podniósł kieliszek ze stołu i zabezpieczył go.

Mark próbował protestować, lecz jego ręce zostały unieruchomione. Gdy wyprowadzano go na zewnątrz, odwrócił się jeszcze do niej.

— Myślałaś, że uciekniesz?

— Już uciekłam — odpowiedziała Anna.

Później, w porannej ciszy, siedziała na tym samym tarasie, z kocem narzuconym na ramiona. Ojciec trzymał ją za rękę. Śledztwo dopiero się zaczynało, ale po raz pierwszy od dwóch lat czuła, że może oddychać.

Nie wiedziała, co będzie dalej, jak długo to potrwa ani jak bardzo zaboli prawda.
Wiedziała tylko, że nie jest już pusta w środku.
I że wreszcie ktoś jej uwierzył.

Visited 309 times, 1 visit(s) today
Оцените статью
Добавить комментарий